Kalendarz wydarzeń

Brak wydarzeń

Wybierz miasto:

Reklama

Audioriver 2010 - To będzie prawdziwy FESTIWAL!!!

Rozmowa z Łukaszem Naporą, rzecznikiem prasowym festiwalu Audioriver. Dla ciekawych wiedzy... i nie tylko!

Redakcja:Co nowego na Audioriver 2010? Czym nas zaskoczy, w porównaniu do poprzednich edycji eventu?
Łukasz Napora:Pod względem muzycznym, nowością z pewnością jest obecność artysty z wytwórni Ed Banger, czyli Krazy Baldheada. Pierwszy raz sięgnęliśmy po kogoś z tego labelu i jest to też krok będący otwarciem się na takie brzmienia: electro/nu rave, powiedzmy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wiele muzyki z tego gatunku jest absolutnie szkaradna i na pewno popularność artysty nie będzie głównym kryterium bookingu. Za Krazy Baldheadem stoi prawdziwa jakość, a jego album po prostu uwielbiam. Drugą nowością będą zmiany na Starym Rynku, ale tu jeszcze nie mogę zdradzić żadnych szczegółów. Mogę tylko powiedzieć, że będzie nie tylko muzycznie.
Redakcja:Zauważyłem na stronie Audioriver komentarz dotyczący słów krytyki co do cen biletów, a przecież liczba gwiazd jest ogromna. Pytanie brzmi, czy po mimo oczywistego wzrostu cen liczba zebranych będzie jeszcze bardziej imponująca niż ostatnio? Czy szykuje się kolejny rekord publiczności?
Łukasz Napora:Trudno wyrokować na tym etapie. Na razie przedsprzedaż idzie bardzo dobrze i porównywalnie do roku ubiegłego, więc będzie podobnie, albo i lepiej. Muszę też zaznaczyć, że Audioriver nie celuje w bycie wielkim, masowym eventem na 30, 40 tys. osób. Kameralność i klimat festiwalu to jeden z jego największych atutów, dlatego nadal bardzo uważamy na to, jakie gwiazdy sprowadzamy i do kogo kierujemy nasz przekaz i nasze kampanie promocyjne. 20 tys. sprzedanych biletów to maksymalna liczba do jakiej dążymy – czy uda nam się to już w tym roku? To byłby niezły wyczyn, ale czemu nie? A dlaczego w ogóle ceny biletów się zmieniły? Mógłbym nazwać ten zabieg urealnieniem cen, ale to też nie do końca byłaby prawda, bo nadal jesteśmy najtańszym eventem o takiej skali w Polsce. Przy 70 czy 100 pln za taki line up wstyd w ogóle rozmawiać o tych kwestiach.
Redakcja:Jest muzyka, są artyści a co z efektami świetlnymi? Jakie niespodzianki pod tym kątem są przygotowane?
Łukasz Napora:Przede wszystkim występ Plastikmana będzie wydarzeniem tak samo niewiarygodnym muzycznie, jak i pod względem świateł i wizualizacji. Lista sprzętu wymaganego przez Hawtina robi imponujące wrażenie, a przedsmak tego, co się wydarzy można zobaczyć na www.audioriver.pl. Mogę też teraz oficjalnie ogłosić, że w piątek, przez ponad 4 godziny za wizualizacje w Circusie odpowiedzialny będzie niemiecki kolektyw Pfadfinderei, czyli ten sam, który współtworzy grupę Moderat. Osoby, które były na Audioriver w ubiegłym roku lub widziały DVD Moderat, chyba nie potrzebują większej rekomendacji.
Redakcja:James Holden i Redshape nie wystąpią na Audioriver… oznacza to, że?
Łukasz Napora:Dziś już nie dałbym takiego tytułu newsowi poświęconemu naszej imprezie, która miała się odbyć 10 kwietnia. Nie muszę przypominać, co wydarzyło się tego dnia. W każdym razie okazało się, że Holden i Redshape nie wystąpią ani na Audioriver, ani 10 kwietnia w Warszawie w ramach eventu naszej firmy, Spółki Akcyjnej. W tej chwili ustalamy, kiedy będą mogli wystąpić. Holden najbliższe wolne terminy ma na październik, a i to nie jest jeszcze pewne.
Redakcja:Plastikman live jak dotąd omijał nasz kraj dosłownie łukiem, czy trudno jest namówić artystów do takiego eventu? Do wizyty w Polsce? A może jest tak, że artyści między sobą często rozmawiają na festiwalach i sami wysuwają chęć przyjazdu?
Łukasz Napora:To nie tak, że Plastikman omijał nasz kraj łukiem. Richie Hawtin w wersji live występował tylko raz w historii: w 2004 roku na festiwalu Mutek. Audioriver uczestniczy w jego debiutanckim tournée, więc nie jest to dowód na to, że Richie omijał Polskę, ale na pewno dowodzi tego, że nasz festiwal jest w absolutnej czołówce światowych eventów z muzyką elektroniczną. Jesteśmy jednym z 15 festiwali, które osobiście wybrał Hawtin. A jak do tego doszło? Richie i jego tour manager powiedzieli nam w ubiegłym roku po jego secie, że są zachwyceni Audioriver i widzą się na tej plaży wraz z reaktywowanym projektem Plastikman. Największą siłą naszego festiwalu jest więc on sam: profesjonalna organizacja, nagłośnienie, cudowne miejsce i – przede wszystkim – niesamowita publiczność. To są najlepsze klucze do bookingów największych gwiazd. W świecie elektroniki możemy sprowadzić praktycznie każdego, bo mamy świetne opinie wśród artystów, a ci ciągle zasięgają języka między sobą. No, ale agenci też nas – rzecz jasna – mocno atakują z ofertami występów.
Redakcja:Ellen Allien, Hybrid live, Qemists Soundsystem, Karotte oraz Dusty Kid live. To zaledwie szczyt góry gwiazd, kto najbardziej zaskoczy? Co z polskimi gwiazdami?
Łukasz Napora:Ja mam nadzieję, że najbardziej zaskoczą ci, po których wiele osób niczego się nie spodziewa. Liczę na Dandy‘ego Jacka, o którego występach słyszy się wyłącznie same superlatywy. Co do reszty, to nie wiem czy można mówić o zaskakiwaniu, bo – wg mnie – po każdym z ogłoszonych artystow można się spodziewać wyłącznie najwyższej jakości. Ja zrobię wszystko, żeby nie przepuścić Plastikmana, Garniera, Hybrid, Christiana Smitha, Sub Focusa, Starkeya i paru innych, których jeszcze nie ogłosiliśmy. A co z Polakami? Nie zabraknie kilku stałych bywalców, ale szukamy też – jak zwykle – kogoś, kogo jeszcze u nas nie było. Na szczegóły przyjdzie pora.
Redakcja:Hybrid live występował już w 2007 roku i jest na razie jedynym artystą, który po raz drugi wystąpi na Audioriver. Czy z wiekiem festiwal będzie coraz częściej oferował kilku gości z poprzednich lat?
Łukasz Napora:To raczej nieuniknione, bo ściągnęliśmy w sumie już ponad 120 artystów zagranicznych, a lista wartościowych reprezentantów dobrej i tanecznej elektroniki nie jest nieskończona. Ale jak wiele osób w ogóle nie zauważa – albo nie chce zauważać – stajemy na głowach, żeby się nie powtarzać. I to nie tylko po sobie! Zawsze staramy się sprowadzać jak najwięcej artystów, którzy w Polsce nigdy nie byli. Ja rozumiem ludzi, którzy na forach internetowych proszą o lubiane i znane gwiazdy, ale wiele z nich albo jest często w naszym kraju, albo dopiero co w nim byli. Dla nas, fakt grania na polskim festiwalu rok wcześniej jest kryterium właściwie dyskwalifikującym możliwość występu artysty na tę konkretną edycję Audioriver. Podobnie jest w przypadku klubów. Jeśli ktoś był niedawno w Polsce, to nie liczcie, że zobaczycie go na najbliższej edycji Audioriver. Nasz festiwal to okazja do poznawania ciągle czegoś nowego, co w przypadku polskich eventów poświęconych muzyce elektronicznej jest rzadko spotykaną cechą.
Redakcja:Co jest największym wyzwaniem na festiwalu takim jak Audioriver?
Łukasz Napora:Temat rzeka - szeroki jak Wisła w Płocku (śmiech). W tej chwili największym wyzwaniem stojącym przed nami na ten rok i na najbliższe lata, to przyciągnięcie tych 20 tys. osób bez tracenia na jakości: zarówno pod względem muzyki, jak i publiczości. Jednym z naszych największych sukcesów jest to, że mamy świętną muzę, przy której bawią się świetni ludzie, co na imprezach z takimi brzmieniami jak techno czy house wcale nie jest oczywiste. Wiadomo, że czasem w tłumie mignie łysa głowa i fragment odzieży treningowej albo biały kozaczek, ale u nas to jest promil, a nie większość. Tymczasem są takie festiwale w Polsce, na których mam obawy, żeby wyjść z backstage’u! Wracając do wyzwania: musimy tak dobierać arystów i otwierać się na nowe brzmienia, by nie tracić ducha alternatywności i sprowadzać wyłącznie pozytywną i kulturalną publikę. Stąd otwarcie się choćby na nu rave. Mogą zatwardziałym fanom techno przeszkadzać trampki i rurki, ale założę się, że wolą to niż białe rękawiczki i gwizdki. A dzięki większej publice, cały festiwal rośnie w siłę i fani każdego gatunku obecnego na Audioriver mają większe gwiazdy. Po namyśle: jednym z największych wyzwań jest nauczenie sporej grupy Polaków, że eklektyzm to dobra rzecz. Bez niego muzyka stała by przecież w miejscu.
Redakcja:Czy prowadzicie także kampanię reklamową za granicą? Pojawia się dużo imprezowiczów zza granicy?
Łukasz Napora:Poza absolutnie podstawowym PR-em, nic takiego dotąd nie robiliśmy, ale w tym roku rzeczywiście pojawimy się z kampanią na Resident Advisor. Po tym, jak zobaczyli pierwsze gwiazdy, sami się do nas zgłosili z propozycją patronatu. Mamy więc nadzieję na większą liczbę osób spoza Polski. W zeszłym roku było ich kilkaset: głównie Litwinów. W tym roku na pewno będzie więcej, bo Litwini już teraz organizują większą grupę, a do tego zgarniają Białorusinów. Ukraińcy także organizują wyjazd.
Redakcja:Co sprawia największy problem w takim festiwalu? Jakie problemy pojawiały się na poprzednich edycjach? Co zajmuje najwięcej czasu?
Łukasz Napora:Naszą niewątpliwą piętą achillesową zawsze było pole namiotowe. Książkę moglibyśmy napisać o problemach z nim związanymi, ale najważniejsze jest to, że na 90% w tym roku wreszcie ta kwestia zostanie rozwiązana jak należy. Już teraz mamy zapewnienie od władz miasta, że na plażę zostanie dociągnięta bieżąca woda, co zdecydowanie ułatwi temat prysznicy i umywalek. Ale idziemy dużo dalej i mam nadzieję, że już bardzo niedługo będę mógł się podzielić świetnym newsem. Trzymajcie kciuki.
Autor: Ewenement

Dodaj komentarz

Brak komentarzy

Klubowa.pl

Użytkowników:
Zdjęć:
Klubów:
Imprez:
Treści:
346K
4M
3946
1053K
7183


Stacje

Współpraca


Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki czytaj więcej. Akceptuję